Nasz rodzimy "główny nurt"  często walczy z demonami które czasem sam stwarza, a mianowicie z nazizmem, rasizmem, mową nienawiści, dyskryminacją kobiet i gejów czyniąc to ponoć w imię budowania współczesnych standardów demokratycznego państwa prawa jednocześnie nie interesując się zbytnio realnymi problemami większości Polaków. Jednak w sytuacji gdy przychodzi się zmierzyć "heroldom postępu" z rzeczywistymi wyzwaniami to zwykle okazuje się, że w zasadzie to jedynie Kościół Katolicki im tę wolność ogranicza i w związku tym najchętniej katolików a zwłaszcza duchownych widzieliby jako osoby o statusie banity.
Widać to jaskrawo śledząc  portale internetowea a zwłaszcza niektóre,  gdzie łatwo można  zaobserwować pewną prawidłowość polegającą na tym, że gdy poruszane są tematy dotyczące krzyża, księży czy szerzej chrześcijaństwa a zwłaszcza katolicyzmu a nawet kwestie patriotyzmu to trzyma się te wątki na wierzchu godzinami a "dyżurni komentatorzy" robią z dyskusji natychmiast "spluwaczkę" plując jadem nawet na najbardziej święte dla nas symbole i osoby ( słyszałem kiedyś i to w telewizji, że na tym podobno można nawet nieźle zarobić).
Jako przykład pierwszy z brzegu niech posłużą wątki prezentowane na portalach internetowych  dotyczące uroczystości 134. rocznicy objawień maryjnych, połączone z archidiecezjalnymi dożynkami w Gietrzwałdzie pod Olsztynem którym przewodniczył abp Józef Michalik.
Charakterystyczne jest także i to, że w przypadku innych religii czy mniejszości narodowych a nawet wybranych osób nie dopuszcza się najczęściej do komentowania drażliwych wątków albo szybko się je zdejmuje w przypadku radykalizowania się dyskusji, a w najlepszym razie stosuje się wymóg zakładania konta i logowania się, co znacznie ogranicza i łagodzi wypowiedzi. Przykład pierwszy z brzegu to sprawa pomnika w Jedwabnem.